Działalność
Biblioteka 2025/26
- Spod zamarzeniętych powiek
- Siedem lat w Tybecie
- Powrót do Tybetu
- Bez śladu
-
Speed Lady. Moja Korona
Himalajów i Karakorum - Listy z pionowego świata
-
TOPR. O psie, który
został ratownikiem -
TOPR. Niezwykłe spotkania
psa ratownika -
Dziennik himalajski
i inne pisma Jakuba Bujaka -
Schronisko, które
zostało zapomniane -
Lekarze w górach.
Bohaterowie drugiego planu -
GórFanka na
himalajskiej ścieżce -
Anatomia Góry. Osiem tysięcy
metrów ponad marzeniami - Skalny Pielgrzym
-
Kurczab. Szpej, szpada
i tajemnice
Adam Bielecki, Dominik Szczepański
Spod zamarzeniętych powiek
“Nie chcę być dobrym himalaistą, ale przede wszystkim starym.”
Adam Bielecki jako młody chłopak miał marzenie, aby się wspinać. Przeszedł od marzeń do czynów, zostając “zawodowym” himalaistą, jednym z najmocniejszych na świecie, który jako pierwszy człowiek zimą zdobył Gaszerbrum I i Broad Peak. Od samego początku zawsze mógł liczyć na nieocenioną pomoc Centrum Zarządzania Kryzysowego “Tychy”, czyli taty, który ogarniał logistycznie każdą nawet najtrudniejszą operację. Gdy młodziutkiego Adama Bieleckiego zobaczył w “ścianie” Marek Chmielarski, powiedział: “Jeśli w ciągu trzech lat się nie zabijesz, to będzie z ciebie za…isty wspinacz”. Nie mylił się.
Książka ukazuje trudną drogę Adama na szczyty w Himalajach i Karakorum, przedstawia chronologicznie i w sposób uporządkowany poszczególne etapy jego rozwoju, uwzględniając wiele ciekawych historii, czasami śmiesznych, ale również tych tragicznych, zakończonych śmiercią przyjaciół wspinaczy. Na kartach książki interesująco opisano wyprawy ze znakomitymi himalaistami: Marcinem Kaczkanem, Januszem Gołąbem, Arturem Małkiem, Jackiem Czechem, Arturem Hajzerem, Tomkiem Kowalskim, Maciejem Berbeką i wieloma innymi. Przedstawiono też początki wspinaczkowej relacji z Denisem Urubko.
Książka wciąga czytelnika od samego początku. Napisana jest prostym językiem. Dodatkowym atutem są piękne zdjęcia oraz kody QR z linkami do filmów.
Każda wyprawa to odrębna historia, nieustanna walka z przeciwnościami losu, siłami natury i własną niemocą, zakończona sukcesem lub porażką, pokazująca ogrom ciężkiej pracy w drodze na szczyt.
Zapraszam do poznania bliżej tego niezwykłego współczesnego himalaisty 🙂, ponieważ już niedługo ta historia będzie miała ciąg dalszy…
Heinrich Harrer
Siedem lat w Tybecie
Światowy bestseller opowiada o Tybecie, pięknym miejscu, pełnym tradycji, zamkniętym na zachodnią cywilizację. Autobiograficzna książka austriackiego wspinacza, alpinisty, himalaisty i geografa Heinricha Harrera, to kolejne arcydzieło, które przedstawia bardzo szczegółowo jego ucieczkę z brytyjskiego obozu jenieckiego przez Himalaje aż do Lhasy, stolicy Tybetu. To nie była zwyczajna wyprawa. Trwała ponad dwa lata. Jaki zachwyt wzbudziły w Heinrichu i jego towarzyszu Aufschnaiterze lśniące z daleka złote dachy Potali. Klasztory, mnisi, flagi modlitewne… to było coś nowego, co ich urzekło. To w Lhasie Harrer nauczył się żyć w zupełnie innej rzeczywistości, odmiennej kulturze, i to tam poznał i zaprzyjaźnił się z Dalajlamą. Niestety na skutek chińskiej inwazji, spokojne życie Tybetańczyków zostało przerwane, a unikalna kultura zniszczona. Architektura Tybetu sprzed okupacji nigdy już nie została odbudowana. I chociaż pierwotny cel podróży Heinricha – zdobycie szczytu Nanga Parbat – nie został zrealizowany, to jednak cały cykl zdarzeń, doprowadził go do miejsca, które pokochał.
Książkę warto przeczytać, aby poczuć prawdziwy klimat tego miejsca, tym bardziej, że jest to historia, którą przeżył i opisał obcokrajowiec, a to w tamtych czasach było czymś niespotykanym w świecie Tybetańczyków. Na pewno opowieść przytacza więcej szczegółów i dogłębniej pokazuje to miejsce niż jest to ujęte w ekranizacji pod tym samym tytułem. Warto też podkreślić, że pomimo, iż wspinaczka wysokogórska i trekking były największą miłością autora, to sama książka nie opowiada o podboju górskich szczytów, lecz skupia się na pokazaniu prawdziwego życia w Tybecie.
Pozycja warta przeczytania ze względu na możliwość poznania świata, który jest nam obcy, ludzi o odmiennych zachowaniach, przyrody egzotycznej a zarazem budzącej ciekawość. Tym bardziej, że ta historia nie kończy się wraz z przeczytaniem ostatniej strony…
Heinrich Harrer
Powrót do Tybetu
Kontynuacja bestsellerowego dzieła “Siedem lat w Tybecie” napisana w związku z powrotem austriackiego alpinisty Heinricha Harrera do Tybetu – miejsca, które bardzo pokochał. Przed inwazją chińską spędził on wiele lat w stolicy tego kraju – Lhasie, a następnie wrócił po 30 latach, aby zobaczyć zmiany, które zaszły na tych ziemiach. Jednak był to smutny powrót. Chociaż ta książka tematycznie ma niewiele wspólnego z górami, to jednak ukazuje dziejącą się na naszych oczach historię górskiego narodu. Przedstawia przygnębiającą prawdę o dalszych losach Dalajlamy, nieustannych prześladowaniach Tybetańczyków, a przede wszystkim o państwie, którego praktycznie już nie ma, a którego niezwykła tradycja i kultura bezsensownie zginęła.
“Ostatni raz wracam myślą do pewnego tygodnia w Lhasie przed wkroczeniem wojsk chińskich. Miasto nawiedziło wtedy silne trzęsienie ziemi (…), ale nie została zniszczona ani jedna świątynia, nawet wysoka Potala. To ludzkie ręce, kierowane polityczną nienawiścią i fanatyzmem, zniszczyły 99% sakralnych budowli Tybetu. Niezmienione zostały pokryte lodem szczyty, otaczające kraj, i żaden polityczny system nie jest w stanie zniszczyć tego Tronu Bogów”.
Chociaż trudno jest porównać te dwie książki o Tybecie, to “Powrót…” ma charakter bardzo emocjonalnego pamiętnika. Zachwyt nad tym co było, zderza się z brutalną, pełną nieszczęść rzeczywistością. Opowieściom trochę brakuje płynności, ale pozwala to poznać czytelnikowi Tybet z różnych stron. Dodatkowo zdjęcia autorstwa Harrera pokazują prawdę, którą czasami trudno wyrazić słowami. Książkę polecam szczególnie osobom, które przeczytały “Siedem lat w Tybecie” i chcą poznać dalsze losy tego niezwykłego regionu.
Adam Bielecki, Dominik Szczepański
Bez śladu
“Byłem dzieckiem, kiedy zamarzyłem o górach najwyższych. Wiele lat minęło, zanim w nie trafiłem, a gdy w końcu mi się to udało, przeżyłem zawód, bo okazało się, że Himalaje, o których czytałem, już nie istnieją. (…) Kiedyś myślałem, że ośmiotysięczniki są ukoronowaniem górskiej kariery. Dziś już wiem, że wysokość jest tylko jednym z kryteriów trudności celów”.
… Historia o wielkim himalaiście ma ciąg dalszy. Premierowa, autobiograficzna książka pokazuje nowe, dojrzałe oblicze Adama Bieleckiego. Wybitny zdobywca kolejnych ośmiotysięczników powoli zmienia swój życiowy cel. Coraz bardziej interesuje go wspinaczka w niższych górach, ale w odpowiednim stylu, pokonywanie coraz większych trudności technicznych, wyznaczanie nowych dróg i “przechodzenie” niezdobytych ścian. Stopniowo próbuje “uwolnić się” od heroicznej epoki himalaizmu, chociaż ten duch w nim zostaje: pamiętna akcja ratunkowa na Nanga Parbat zakończona ocaleniem Elisabeth Revol czy spektakularna akcja ratunkowa na Annapurnie, gdzie wydobył z głębokiej szczeliny indyjskiego wspinacza Anuraga Maloo, który spędził w niej trzy dni.
Książka przedstawia człowieka rozdartego pomiędzy realizacją swoich marzeń i pasji, a codziennością spędzoną z dziećmi; ryzykiem, które niesie wspinaczka, a odpowiedzialnością – w końcu jest ojcem. Oprócz kulis z kolejnych ekspedycji, poznajemy Adama Bieleckiego po prostu jako człowieka, z jego wątpliwościami, rozterkami, koniecznością dokonywania wyborów, często niezwykle trudnych…
Tak jak poprzednia część – “Spod zamarzniętych powiek” – ta książka również zawiera wiele pięknych zdjęć oraz kody QR z linkami do filmów.
Pozycja, z którą każdy pasjonat wspinaczki i nie tylko powinien się obowiązkowo zapoznać.
Dorota Rasińska-Samoćko
Speed Lady.
Moja Korona
Himalajów i Karakorum
Himalajów i Karakorum
“Sam wierzchołek jest bardzo ważny, ale równie istotna i znacząca jest droga na niego i decyzje, jakie w jej trakcie podejmujemy. To podczas niej dowiadujemy się prawdy o sobie, o swoich granicach, o swoim wnętrzu.”
“Dora, Speed Lady, congratulations!” Takie słowa słyszała kilkukrotnie Dorota Rasińska-Samoćko podczas zejścia z Sziszapangmy – czternastego zdobytego przez nią ośmiotysięcznika. W ciągu trzech lat jako pierwsza Polka zdobyła Koronę Himalajów i Karakorum. Dokonała tego bez sponsorów, przy wsparciu agencyjnych Szerpów. Chociaż nie były to wejścia sportowe, nie wymagały od niej zakładania obozów, rozkładania lin, na szczycie wspomagała się tlenem, pokazała, że marzenia można zrealizować, nawet gdy droga do ich zdobycia wymaga pokonania wielu naprawdę trudnych przeszkód: ogromnego zmęczenia, przenikliwego zimna, od którego człowiek prawie zamarza, walki z samą sobą…
Książka przeprowadza czytelnika przez kolejno zdobywane szczyty. Dodatkowymi walorami są piękne zdjęcia, przedstawiające poszczególne etapy realizacji marzeń. Obrazowo i ze szczegółami opisane są dojścia do base camp, wspinaczka w śniegu, po lodzie, między szczelinami i pod serakami, pokonywanie kolejnych ścian i eksponowanych grani. Często w środku nocy, przy blasku gwiazd, księżyca lub czołówki. Chyba, że jest mgła, wtedy nic nie pomaga. I w końcu słynne trzykrotne: HURA na szczycie. Jednak to dopiero niewielka część sukcesu. Prawdziwa radość pojawia się po przekroczeniu crampons point, czyli miejsca niedaleko bazy, w którym zdejmuje się raki. Bo ze szczytu trzeba jeszcze wrócić…
Książka przedstawia trochę inny sposób wspinaczki, bardziej komercyjny, często ostro krytykowany przez polskich himalaistów. Czy słusznie? Po przeczytaniu tej książki, czytelnik sam może odpowiedzieć na to pytanie.
Cecylia Kukuczka
Listy z pionowego świata
“Kartkowałam rękopis Mojego pionowego świata i odkrywałam świat Jurka, jakiego nie miałam szansy poznać. Nigdy nie chciał mnie zabrać ze sobą w Himalaje, chociaż go prosiłam. Chronił nas przed prawdą o pasji (…) Jak wszystkie żony himalaistów, którzy zginęli w górach, chciałam wierzyć, że skoro mówił, że do nas wróci, to wróci.”
Autobiograficzna opowieść Cecylii Kukuczki – żony najwybitniejszego polskiego himalaisty Jerzego Kukuczki, drugiego zdobywcy Korony Himalajów, który zginął w 1989 roku na Lhotse. Czytając tę książkę wyłania się inny obraz “Kukusia”, jak nazywali Jerzego Kukuczkę jego przyjaciele. To nie tylko „twardziel” z Lhotse, który był w stanie zdobyć najtrudniejsze szczyty, ale skryty, małomówny mężczyzna, dla którego rodzina była fundamentem. To opowieść o prawdziwej miłości, ogromnej tęsknocie, która pomimo upływu tylu lat towarzyszy Cecylii każdego dnia. Autorka opisuje ich wspólną historię, domową codzienność w cieniu wielkich wypraw oraz trudne emocje – od dumy z sukcesów męża, po nieustanny lęk i obawy. Ukazuje himalaizm z innej strony. Zamiast opisu technicznych trudności wspinaczki, dostajemy obraz niełatwej codzienności żony, która w Istebnej i Katowicach tworzyła domowe zaplecze dla męża-legendy. Cecylia Kukuczka nie spodziewała się, że Jerzy zginie w górach. Niestety została trzydziestokilkuletnią wdową.
Tytuł nie jest przypadkowy – treść opowiadana przez Cecylię przeplata się z autentycznymi listami pisanymi przez jej męża z bazy pod najwyższymi szczytami świata. Książka zawiera też bogatą kolekcję archiwalnych zdjęć. Ta opowieść nie kończy się na śmierci Jerzego – pamięć o nim jest przekazywana kolejnym pokoleniom w Izbie Pamięci w Istebnej, po której zainteresowanych oprowadza nie kto inny tylko Cecylia Kukuczka.
Beata Sabała-Zielińska
TOPR. O psie, który
został ratownikiem
został ratownikiem
Książka inna niż pozostałe. Opowiada o prawdziwej historii psa ratowniczego pracującego w Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym. Główny bohater – Vero – nie wie, że zostanie ratownikiem, nawet nie chce nim zostać. Od pierwszych stron czytelnik poznaje psa jeszcze jako młodego, energicznego i ciekawskiego, ale nieułożonego. Nie jest on „bohaterem od razu” – musi nauczyć się posłuszeństwa, koncentracji i pracy w trudnych warunkach. Do tego staje przed wyzwaniami, które budzą w nim trwogę. Największy lęk odczuwa podczas spotkań z żelaznym smokiem – czyli helikopterem “SOKOŁEM” – do którego musi nauczyć się wskakiwać. W końcu po licznych treningach opanowuje wiele trudnych umiejętności. Ale, co najważniejsze, zawsze może liczyć na swoją przyjaciółkę Dolinę, a przede wszystkim na swojego Pana.
Ta reportażowa opowieść, szczególnie przeznaczona dla dzieci i młodszej młodzieży, pokazuje jak pies trafia do ratowników, na czym polega jego szkolenie lawinowe i poszukiwawcze, jak wygląda codzienna praca ratowników TOPR w Tatrach, a przede wszystkim jak ważna jest współpraca człowieka z psem podczas akcji poszukiwawczych.
Szczególnie poruszające są fragmenty opisujące prawdziwe akcje ratunkowe, w których pies odgrywa kluczową rolę — odnajduje ludzi zasypanych przez lawinę lub zaginionych. Pokazane jest, że pies często ratuje życie szybciej niż człowiek, dzięki swojemu węchowi i instynktowi.
To nie jest tylko historia o Vero, ale reportaż o ratownictwie górskim, pokazany w przystępny, wzruszający sposób. Książka jest dynamiczna, momentami trzyma w napięciu, a jednocześnie bardzo autentyczna.
I co najważniejsze… ta historia ma ciąg dalszy.
Beata Sabała-Zielińska
TOPR. Niezwykłe spotkania
psa ratownika
psa ratownika
Druga część opowieści o psie Vero – ratowniku TOPR-u, którego tym razem poznajemy jako doświadczonego, dorosłego psa wyruszającego wraz ze swoim Panem na tygodniowy dyżur do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów.
Historia skupia się na różnych spotkaniach, jakie pies przeżywa w górach. Są to spotkania z ludźmi: turystami, ratownikami, osobami potrzebującymi pomocy, ale też z dziką przyrodą – innymi zwierzętami i surowym górskim światem. Niektóre sytuacje są spokojne i zabawne, inne groźne i wymagające odwagi oraz szybkiego działania. Szczególnie interesująca jest przyjaźń Vero z najbardziej dziwacznym tatrzańskim duetem – niedźwiedzicą Siwa i przeuroczym mądralą świstakiem Świstkiem.
Książka pokazuje Tatry oczami psa, który uważnie obserwuje otoczenie, reaguje instynktem i uczy się rozumieć ludzi. Czytelnik dowiaduje się, jak wygląda dyżur ratowniczy, dlaczego w górach trzeba być ostrożnym i jak ważna jest współpraca między psem a człowiekiem. Co ważne bohater nie jest przedstawiony jako “super pies”, który niczego się nie boi i nigdy się nie męczy. Przeciwnie. On też odczuwa zmęczenie, boi się burzy, jest ostrożny.
Książka, ukazując świat tatrzańskiej przyrody z perspektywy psa, zachęca do uważnego patrzenia na to, co nas otacza – zauważania drobnych szczegółów w przyrodzie, śladów zwierząt, zmiany pogody. Dzięki psiej perspektywie Tatry stają się bardziej żywe i bliskie czytelnikowi.
Na końcu pozostaje ważne przesłanie: pomaganie innym to wielka odpowiedzialność, a bohaterstwo nie polega na brawurze, lecz na rozwadze, empatii i gotowości do poświęceń.
Świetna pozycja nie tylko dla dzieci i młodszej młodzieży.
Magdalena Bujak-Lenczowska
Dziennik himalajski
i inne pisma Jakuba Bujaka
i inne pisma Jakuba Bujaka
”Przedstawiono mnie kiedyś bardzo wybitnemu brytyjskiemu wspinaczowi jako członka polskiej wyprawy, która zdobyła Nanda Devi East. Wybitny Wspinacz uścisnął mi dłoń i pogratulował: Nanda Devi East! Bardzo ładnie, bardzo ładnie. Nie podobała mi się ta uwaga”.
Książka stanowi zbiór tekstów poświęconych jednemu z pionierów polskiego himalaizmu – Jakubowi Bujakowi. Publikacja została opracowana przez jego córkę, stając się niezwykle cennym źródłem wiedzy o „złotych latach” polskiego taternictwa i dramatycznych losach pokolenia, którego sukcesy zostały przerwane przez wybuch wojny. Z jednej strony stanowi kompendium wiedzy o życiu i dokonaniach Jakuba Bujaka, polskiego pioniera himalaizmu, inżyniera i konstruktora, oparte w dużej mierze na jego wcześniej niepublikowanych rękopisach, z drugiej strony przedstawia szczegółowe relacje z jego wypraw górskich oraz dramatyczne tło historyczne.
Niezwykle istotna jest relacja z Pierwszej Polskiej Wyprawy Himalajskiej w 1939 roku na Nanda Devi East (7434 m n.p.m.). Na podstawie unikalnych, szczegółowych zapisków, przedstawiono zdobycie szczytu, co na tamte czasy stanowiło ogromne osiągnięcie polskiego alpinizmu. Książka próbuje rzucić światło na finał życia Jakuba Bujaka, który przetrwał ekstremalne pobyty w górach i wojnę jako mechanik PSZ w Anglii, by zaginąć w niewyjaśnionych okolicznościach podczas zwykłego spaceru nad klifami Kornwalii…
Książka zawiera także bogaty materiał ilustracyjny, w tym zdjęcia i dokumenty, które stanowią cenne uzupełnienie dla miłośników historii.
Sławek Gortych
Schronisko, które zostało zapomniane
Ten historyczny kryminał z elementami thrillera to czwarty tom popularnej Karkonoskiej serii kryminalnej. Cała akcja toczy się w trzech planach czasowych, które przypadają na lata 1944, 1992 i 2008. Elementem spajającym są wątki z przeszłości oraz współczesne zagadki kryminalne związane z tajemnicami Karkonoszy. Najważniejszym punktem całej fabuły jest zapomniane schronisko i hotel Sanssouci we wspomnianym pasmie Sudetów, wokół których narosły plotki, tajemnice i strach.
W czasie II wojny światowej dochodzi tam do wydarzeń, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego. W latach 90. młodzi ludzie trafiają do ruin i uruchamiają coś, czego nie rozumieją. W latach współczesnych odkrycie ludzkich szczątków sprawia, że dawne sekrety zaczynają wychodzić na jaw. Główny bohater próbuje połączyć te historie w jedną całość i zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w schronisku — ale im bliżej prawdy, tym niestety robi się coraz bardziej niebezpiecznie.
To książka, która powoli wciąga czytelnika, a nie gwałtownie wrzuca w zawrotne tempo akcji. Najmocniejszą stroną jest klimat – czuć chłód gór, pustkę opuszczonych budynków i ciężar historii, która wisi nad głowami. Schronisko nie jest tylko tłem, ale symbolem miejsca, w którym ludzie próbowali coś ukryć, zamknąć na zawsze. Ważną rolę odgrywa też sam krajobraz Karkonoszy. Góry nie są tu pocztówkowe, piękne, pełne turystów — są surowe, chłodne i obojętne wobec ludzkich dramatów. To wzmacnia poczucie osamotnienia bohaterów i sprawia, że schronisko wydaje się jeszcze bardziej odcięte od świata.
Ciekawa pozycja literacka szczególnie dla osób lubiących kryminały z tajemnicą oraz interesujących się historią z okresu II wojny światowej.
Wojciech Fusek, Jerzy Porębski
Lekarze w górach
Bohaterowie drugiego planu
Bohaterowie drugiego planu
“Górska obecność lekarzy jest opowieścią o himalaistach, którym rzadko udaje się stawać na szczycie, choć nader często wkładają w wyprawę dużo wysiłku. Choroba lub wypadek kogoś z zespołu albo też prośba o pomoc nadchodząca z innej ekspedycji zmuszają ich do porzucenia nawet najskromniejszych sportowych ambicji i ruszenia na ratunek zupełnie obcym. Ale choć nie atakują szczytu, zdarza się im konfrontować z ekstremalnymi sytuacjami.”
To niezwykle ciekawy reportaż o lekarzach towarzyszących polskim wyprawom wysokogórskim, zwłaszcza himalajskim. Autorzy ukazują historię polskiego himalaizmu z innej perspektywy – nie oczami zdobywców szczytów, lecz lekarzy, którzy czuwali nad zdrowiem uczestników ekspedycji. Opisują ich przygotowania, odpowiedzialność za życie wspinaczy oraz dramatyczne sytuacje związane z chorobą wysokościową, odmrożeniami czy wypadkami w ścianie. Książka ukazuje, że lekarze często musieli działać w skrajnie trudnych warunkach: bez odpowiedniego sprzętu, w namiotach rozstawionych na dużej wysokości, pod presją czasu i pogody. Bywali powiernikami, psychologami i mediatorami w konfliktach w zespole.
To opowieść o ludziach stojących „w cieniu” wielkich sukcesów – o ich wiedzy, odpowiedzialności i cichej odwadze, dzięki którym wiele wypraw mogło zakończyć się szczęśliwie.
Polecam tę książkę, ponieważ to wartościowa lektura dla osób interesujących się górami, historią polskich wypraw i ludzką odpowiedzialnością w sytuacjach granicznych.
Anna Czerwińska
GórFanka
na himalajskiej ścieżce
Autorka tej książki to słynna polska alpinistka i himalaistka, zdobywczyni sześciu ośmiotysięczników i Korony Ziemi. Wielokrotnie wspinała się z najlepszymi: Wandą Rutkiewicz, Krystyną Palmowską, Haliną Krüger-Syrokomską, Piotrem Pustelnikiem, Maciejem Berbeką, Ryszardem Gajewskim oraz wieloma innymi znakomitymi himalaistami. Jako druga Polka stanęła na najwyższym szczycie świata – Mount Evereście.
Książka zamyka cykl górskich wspomnień 30-tu lat wspinaczkowego życia Anny Czerwińskiej, ze szczególnym uwzględnieniem wypraw nie zawsze zakończonych sukcesem. Opisane wejścia na Kanczendzongę, Shishapangmę, Ama Dablam, Dhaulagiri, Cho Oyu czy Manaslu zakończyły się w pół drogi. Czy zatem warto o tym wspominać?
“(…) Mogłam cieszyć się sukcesami kolegów. Poświęcam im sporo uwagi, bo myślę, że warto wspominać ich zwycięstwa i ogromny wysiłek, jaki w te sukcesy włożyli”.
Droga Anny Czerwińskiej na krótko przecięła się również ze ścieżką Piotra Morawskiego podczas jego ostatniej wyprawy.
“W skład malutkiej wyprawy wchodzili Piotruś Morawski i Peter Hamor, przy czym dla nich Dhaulagiri stanowił raczej trening i aklimatyzację przed poważniejszym celem, jakim było zrobienie nowej drogi na Manaslu (…). Wyprawa chłopaków, którą kierował Morawski była bardzo skromna, brakowało sponsorów, każdy płacił z własnej kieszeni. Hamor z Morawskim to klasa sama w sobie…”
Anna Czerwińska szczegółowo opisała tragiczny wypadek Piotra. Bardzo go przeżyła i na jakiś czas przestała się wspinać w Himalajach.
Książka warta polecenia. Pokazuje wspinaczkę na ośmiotysięczniki z innej perspektywy, gdy nie zawsze nagrodą za ciężką pracę jest zdobyty summit. Wiele historii jest nieznanych, dlatego czyta się ją z ogromnym zaciekawieniem.
Rafał Fronia
Anatomia Góry. Osiem tysięcy
metrów ponad marzeniami
metrów ponad marzeniami
“Z radia dobiegł wrzask: -Laaawinaaa! Uciekajcie! Spojrzałem w górę. Nieee, niee. To nie może być prawda. To jaja. To żart. (…) Tam w górze, urwał się serak wielkości 10 Pałaców Kultury. Walnął w zbocze i rozbryzgnięty na miliard lodowych brył, pchany grawitacją, ruszył w dół. Na nas. Dwóch żółtych Minionków z jednym okiem czołówki, gapiących się jak wół na malowane wrota i przyczepionych do takiej samej żółtej wstążeczki. Piotr (Tomala – “Krótki”) wypiął się i skoczył w skały, w dół, jak pantera, a ja za nim…”
Rafał Fronia – alpinista, himalaista, maratończyk, mówi o sobie: “Romantyk Gór Wysokich”- uczestniczył w wyprawach na obydwa Gasherbrumy, Nanga Parbat, Manaslu, Dhaulagiri, Broad Peak zimą. Zdobył Lhotse i Gasherbrum II.
W książce pokazuje kulisy wypraw: zmęczenie, strach, napięcia w zespole, trudne decyzje i momenty zwątpienia. Pisze także o marzeniach, ambicji oraz o tym, dlaczego ludzie mimo zagrożeń wciąż wracają w wysokie góry. Autor był uczestnikiem tych wydarzeń, więc czytelnicy dostają relację „z pierwszej ręki”. Mnóstwo szczegółów, ciekawych i zabawnych historii, informacji o partnerach, rzeczach bardzo istotnych i tych zupełnie nieistotnych, jak chociażby historie o znienawidzonych jajkach sadzonych.
Czytelnik od pierwszych stron ma wrażenie, że w każdym momencie towarzyszy autorowi: razem z nim dochodzi do bazy, wspina się, przeżywa jego rozterki, cieszy się jego sukcesami, a wszystko dzięki temu, że Rafał Fronia przedstawia nacechowaną uczuciami osobistą historię, a nie suchy raport z wyprawy. Z tej książki bije prawdziwa szczerość, nie ma w niej koloryzowania świata. Do tego ten niepowtarzalny styl pisania!!! Dodatkowym atutem są również piękne fotografie z wypraw. To książka nie tylko dla miłośników gór, ale dla każdego, kto ma marzenia i chce zobaczyć, ile odwagi potrzeba, by je realizować.
Nie bez powodu ta książka stała się bestsellerem.
Rafał Fronia
Skalny Pielgrzym
“To nie jest książka o wspinaniu, tylko o tym, co siedzi w głowie wspinacza. Gdy ten się wspina, to nie tak, że nie myśli. Myśli, ale o tym, co robi, o tym, by przeżyć. O tym, o czym pomyśleć i co zrobić. Gdy stanie tam, gdzie będzie bezpieczny… tych myśli już w nim nie ma. Zapomniał je. Bo świat ściany to nie świat Gór i jego majestatu (…) I o tym jest Skalny Pielgrzym, o zachwycie Górami dającymi tak wiele tym, którzy potrafią zarazem być w nich, ale i obok.”
Emocjonalna książka napisana charakterystycznym językiem, pokazuje, że dla Rafała Froni, polskiego himalaisty, wspinaczka jest trochę jak pielgrzymka – pozwala na poznanie siebie i swoich granic. W książce przedstawione są dwie jego wyprawy: na Nanda Devi East (z okazji 80. rocznicy zdobycia szczytu przez Polaków) oraz na Broad Peak (trzecia, samotna i w końcu udana próba wejścia). Pierwsza z wypraw była bardzo wymagająca. Ciężkie warunki w górach, zmęczenie zespołu oraz ogromna odpowiedzialność za innych uczestników, przenikają się z pięknem góry, jej stromizną, grzbietem, który wygląda jak “garb ropuchy”, żyletką grani, turniami, a przede wszystkim wszechobecnym niebezpieczeństwem. Autor podkreśla, że w takich miejscach człowiek musi być bardzo ostrożny i pokorny wobec natury. W końcu Nanda to “ogrom, żadna góra nie robi takiego wrażenia, a jej 3,5 km ściana przewyższa ogromem sam Everest, a nawet K2”. W przypadku drugiej wyprawy Fronia dużo pisze o walce z własnymi słabościami – zimnem, wysokością i brakiem sił. Pokazuje, jak trudne są decyzje podejmowane podczas wspinaczki, np. czy iść dalej, czy zawrócić dla bezpieczeństwa. Rocky Summit, siodło, ostra grań, nawisy, wielkie śnieżne kalafiory i 3-kilometrowa lufa – w takich warunkach idzie na szczyt po zwycięstwo…
Ogólnie książka pokazuje, jak wygląda prawdziwe życie wspinacza i dlaczego ludzie ryzykują tak wiele, żeby zdobywać najwyższe góry świata.
Warto ją przeczytać!!! Wielkie góry. Wielkie emocje.
Wojciech Fusek, Jerzy Porębski
Kurczab. Szpej, szpada
i tajemnice
i tajemnice
“Nie wiem, jak wyglądałoby moje życie bez gór i wspinania, z pewnością byłoby zdecydowanie uboższe, nawet zakładając, że poświęciwszy się szermierce, odniósłbym znacznie większe sukcesy. Mimo niedosytu związanego z niezdobyciem K2, Makalu i Manaslu mogę być zadowolony, było ciekawe, a fakt, że wyszedłem cało z wielu niebezpiecznych sytuacji, ubarwia moje wspomnienia (…)”.
Książka pokazuje życie niezwykłego człowieka – Janusza Kurczaba, który mimo ogromnych osiągnięć sportowych i górskich pozostał trochę w cieniu innych. Alpinista, himalaista, wybitny wspinacz, kierownik ekspedycji w góry najwyższe, olimpijczyk i wielokrotny mistrz Polski w szermierce. Pomimo poważnej kontuzji dłoni nabytej w młodości, osiągnął sukcesy w sporcie i potrafił połączyć ze sobą dwie trudne dyscypliny: szermierkę i wspinaczkę wysokogórską. To historia o pasji, walce z przeciwnościami losu i nie do końca docenionym bohaterze polskiego himalaizmu. Z liną i czekanem rozstał się po 38 sezonach. “Jano”, bo takie miał przezwisko w środowisku górskim, był wybitnym znawcą historii wspinaczki w górach najwyższych i specjalistą od topografii. Traktowano go jak “encyklopedię himalaizmu”. Był autorem serii “Polskie Himalaje” stanowiącej kompleksowe kompendium wiedzy o historii polskiego himalaizmu. Wyznaczył wiele nowych dróg w Tatrach i Alpach.
“Po śmierci Jano turnica na wschodniej ścianie Mięguszowieckiego szczytu otrzymała jego imię. 22 października 2021 przestała istnieć. Wraz z nią zniknęła wspinaczkowa droga Kurczaba. Katastrofę utrwaliła telefonem turystka. To najlepiej udokumentowany naturalny obryw w historii Tatr. Jano byłby zadowolony…”
Książka godna polecenia, ponieważ nie jest to sucha biografia. Można w niej znaleźć mnóstwo ciekawych wspomnień, różne perspektywy i bardziej „opowieściowy” styl, dzięki czemu czyta się ją lekko.
